Medycyna funkcjonalna – od objawu do przyczyny

  1. Co to jest medycyna funkcjonalna i czym dokładnie zajmuje się Coach Zdrowia Medycyny Funkcjonalnej?

Współczesny system opieki zdrowotnej koncentruje się przede wszystkim na diagnozowaniu i leczeniu chorób oraz łagodzeniu konkretnych objawów. To niezwykle ważny element opieki medycznej. Coraz częściej dostrzegamy jednak potrzebę szerszego spojrzenia na zdrowie człowieka, z uwzględnieniem jego stylu życia, środowiska, relacji, sposobu odżywiania, snu, aktywności fizycznej, poziomu stresu oraz dobrostanu psychofizycznego.

Medycyna funkcjonalna proponuje właśnie takie, bardziej całościowe spojrzenie na człowieka.

Nie traktuje organizmu jako zbioru niezależnych od siebie części, ale jako złożony system, w którym poszczególne elementy wzajemnie na siebie oddziałują. Na nasze zdrowie wpływają między innymi predyspozycje genetyczne, doświadczenia życiowe, ale też czynniki środowiskowe, sposób odżywiania, aktywność fizyczna, jakość snu i regeneracji, przewlekły stres, relacje oraz otoczenie, w którym żyjemy.

Dlatego ten sam objaw może mieć różne przyczyny u różnych osób i wymagać, indywidualnego podejścia.

Medycyna funkcjonalna stawia więc pytania nie tylko o to, „co się dzieje”?, ale przede wszystkim „dlaczego się dzieje”?. Poszukuje czynników, które mogą wpływać na funkcjonowanie organizmu i przyczyniać się do powstawania określonych zaburzeń czy dysfunkcji. Medycyna funkcjonalna dociera do prawdziwych przyczyn, tak zwanych „root causes”, a nie patrzy na człowieka tylko z perspektywy jednego narządu, konkretnej choroby czy wyników badań krwi.

W tym modelu bardzo ważne są personalizacja, indywidualne podejście oraz spojrzenie na człowieka w szerszym kontekście jego życia. Medycyna funkcjonalna powinna być przyszłością medycyny.

  1. A gdzie w tym wszystkim znajduje się Coach Zdrowia Medycyny Funkcjonalnej?

Functional Medicine Coach nie jest lekarzem i nie zastępuje opieki medycznej. Nie stawia diagnoz ani nie przepisuje leków. Jego rolą jest przede wszystkim wspieranie człowieka w procesie zmiany zachowania i budowania zdrowych, trwałych nawyków, a także pomaganie mu w przełożeniu wiedzy i zaleceń specjalistów na codzienne życie.

To bardzo ważne rozróżnienie. My nie leczymy i nie przepisujemy leków. Wspieramy człowieka w procesie dbania o zdrowie i realizacji zaleceń związanych z jego zdrowiem.

Lekarz może powiedzieć pacjentowi, co należy zrobić z medycznego punktu widzenia. Dietetyk może zaproponować sposób odżywiania, ale Coach Zdrowia Medycyny Funkcjonalnej pomaga zastanowić się, jak realnie wprowadzić tę zmianę w życie i jak sprawić, aby była możliwa do utrzymania w dłuższej perspektywie.

Każdy człowiek ma bowiem inne zasoby, możliwości, potrzeby i ograniczenia.

Coaching funkcjonalny opiera się na myśleniu systemowym i holistycznej perspektywie. Wspólnie z klientem przyglądamy się wielu aspektom jego życia, między innymi: odżywianiu, aktywności fizycznej, jakości snu i sposobom regeneracji, wpływowi stresu, jego relacjom, środowisku, w którym żyje, codziennym nawykom oraz innym czynnikom związanym ze stylem życia.

  1. Dlaczego zdecydowałaś się na certyfikację w Stanach Zjednoczonych?

Moja decyzja o wyborze Functional Medicine Coaching Academy – FMCA wynikała przede wszystkim z wysokiej jakości programu, jego kompleksowości oraz tego, że bardzo dobrze odpowiadał kierunkowi, w którym dotychczas pracowałam i w którym chciałam rozwijać swoją pracę.

FMCA to program specjalizujący się w coachingu zdrowotnym w nurcie medycyny funkcjonalnej, rozwijany we współpracy z Institute for Functional Medicine (IFM). Program jest również uznawany przez międzynarodowe organizacje związane z profesjonalnym coachingiem zdrowotnym, między innymi National Board for Health & Wellness Coaching (NBHWC) oraz UK & International Health Coaching Association (UKIHCA). Zdobywając certyfikację FMCA, równocześnie zostałam profesjonalnym, zarejestrowanym w międzynarodowym stowarzyszeniu coachem zdrowia, uznawanym na całym świecie. Moja praca w związku z tym nie ogranicza się tylko do Polski, ale właśnie otwiera się na cały świat.

To było dla mnie bardzo ważne, ponieważ nie zamierzam pracować tylko z polskim klientem. Widzę poza granicami naszego kraju o wiele większą otwartość i chęć współpracy z takimi specjalistami jak ja. Zależało mi też nie tylko na zdobyciu kolejnego certyfikatu, ale przede wszystkim na tym konkretnym, bardzo profesjonalnym przygotowaniu do pracy z człowiekiem, zmianą zachowania i zdrowiem w ujęciu holistycznym.

Chciałam mieć jasno określone ramy i standardy pracy. Coaching zdrowotny nie powinien być działaniem opartym wyłącznie na intuicji czy własnych przekonaniach. Powinien opierać się na określonych zasadach, kompetencjach i etyce zawodowej.

W Polsce coaching medycyny funkcjonalnej jest zupełnie nową dziedziną. Wciąż niewiele osób wie, czym właściwie jest medycyna funkcjonalna i jaka jest rola Functional Medicine Health Coacha. Często pojawia się również nieporozumienie, że medycyna funkcjonalna jest po prostu medycyną alternatywną. To jednak jest błędne myślenie, gdyż functional medicine to oparte na dowodach, zintegrowane podejście do zdrowia, które koncentruje się na człowieku jako całości, a nie wyłącznie na pojedynczej chorobie czy objawie. Nie jest to żadna alternatywna medycyna.

  1. W takim razie czym właściwie jest „functional” w Functional Medicine Coaching?

„Functional” oznacza przede wszystkim określony sposób patrzenia na zdrowie i człowieka: całościowo, holistycznie, z dostrzeganiem zależności pomiędzy różnymi obszarami funkcjonowania organizmu oraz stylem życia człowieka.

Wyobraźmy sobie pacjentkę, która mówi: „Przytyłam, jestem ciągle zmęczona i źle sypiam”.

Można oczywiście skoncentrować się wyłącznie na jej masie ciała. Można jednak spojrzeć szerzej i zapytać: co jeszcze dzieje się w jej życiu i organizmie? Dlaczego pojawił się przyrost masy ciała? Co konkretnie mogło mieć na niego wpływ? Jak wygląda jej sposób odżywiania? Czy dostarcza w swojej diecie odpowiednią ilość białka? O której godzinie chodzi spać? Jak wygląda jej poziom stresu? Czy ma przestrzeń na regenerację? Jak wygląda jej aktywność fizyczna? Czy jest w okresie okołomenopauzalnym? Jakie ma codzienne nawyki? Jaka jest jej relacja z jedzeniem? Czy ma wsparcie w bliskich relacjach? Czy ma kontakt z naturą? Czy spożywa alkohol?

To oczywiście nie oznacza, że coach stawia diagnozę medyczną. Jego zadaniem jest pomóc klientce zobaczyć szerszy obraz, uporządkować informacje i znaleźć obszary, na które ma realny wpływ. Organizm przez długi czas może wysyłać subtelne sygnały, zanim pojawi się konkretny problem zdrowotny. Dlatego warto nauczyć się je zauważać i zastanowić się, kiedy i w jakich okolicznościach zaczęły się pojawiać.

  1. Co najbardziej cenisz w podejściu FMCA?

Najbardziej podoba mi się to, że coaching nie polega na dawaniu klientowi kolejnej listy rzeczy, które „powinien” zrobić. Niczego nie nakazuje, ani nie zakazuje.  W naszej kulturze mamy już wystarczająco dużo presji, obowiązków i zadań do wykonania. Czasami zamiast dodawać kolejne, warto zastanowić się, co możemy odpuścić i co jest naprawdę istotne.

Ludzie często posiadają nawet sporą wiedzę, są świadomi, że powinni lepiej się odżywiać, więcej się ruszać, wcześniej chodzić spać czy znaleźć sposób na redukcję stresu. Sama wiedza jednak nie zawsze wystarcza.

Wręcz przeciwnie, wiele osób jest dziś przytłoczonych ogromną ilością informacji dotyczących zdrowia, które znajdują w mediach społecznościowych i innych źródłach. Często są to również informacje wzajemnie sprzeczne.

Prawdziwym wyzwaniem jest więc przełożenie wiedzy na zachowanie i odpowiedź nie tylko na pytanie „CO zrobić, żeby poczuć się lepiej”?, ale przede wszystkim „JAK to zrobić”? Jak wprowadzić zmiany behawioralne, aby rzeczywiście zobaczyć i poczuć różnicę w swoim funkcjonowaniu.

I właśnie tutaj coaching ma ogromną wartość.

Dobry coach zdrowia nie odbiera klientowi odpowiedzialności za jego zdrowie. Wręcz przeciwnie, pomaga mu budować sprawczość, świadomość i zaufanie do własnych możliwości.

Można to ująć bardzo prosto:

Nie chodzi o to, żeby coach powiedział klientowi, jak ma żyć. Chodzi o to, żeby pomógł mu odkryć własną drogę do zmiany i wspierał go w budowaniu nawyków, które będą możliwe do utrzymania w realnym życiu długoterminowo.

  1. A co wyróżnia Ciebie na tle innych coachów zdrowia?

Moja ścieżka zawodowa jest synergią kilku obszarów, które wzajemnie się uzupełniają: dietetyki, psychodietetyki, coachingu zdrowotnego oraz medycyny funkcjonalnej.

Chciałam połączyć moje wcześniejsze doświadczenie z dietetyki i psychodietetyki z nowoczesnym podejściem do zdrowia oraz profesjonalnym coachingiem zdrowotnym. Jako Functional Medicine Health Coach pracuję przede wszystkim nad tym, aby wiedza o zdrowiu znalazła przełożenie na codzienne życie.

Nie chodzi mi o kolejną restrykcyjną dietę, kolejną listę zakazów czy krótkoterminowe wyzwanie. Interesuje mnie przede wszystkim projektowanie zdrowia poprzez codzienne wybory i nawyki. Kładę ogromny nacisk na profilaktykę. Jeżeli jednak mamy już do czynienia z określonymi problemami zdrowotnymi, wspólnie z klientem szukamy obszarów, w których może on wprowadzić realne zmiany, zawsze z uwzględnieniem jego możliwości, zasobów i stylu życia.

Nie wierzę w perfekcję. Wierzę w świadome, małe decyzje podejmowane konsekwentnie przez długi czas. W budowaniu zdrowia nie sprawdzają się szybkie rozwiązania, ale długoterminowe zmiany zachowania.

W swojej pracy wykorzystuję między innymi elementy psychologii pozytywnej oraz wywiadu motywacyjnego. Bardzo istotne jest dla mnie wspieranie mocnych stron klienta, dostrzeganie jego zasobów, aktywne słuchanie, zadawanie otwartych pytań, refleksje oraz wspieranie autonomii i wewnętrznej motywacji.

Jestem zdecydowanie zwolenniczką metody małych kroków, a nie rzucania się na spektakularne zmiany z dnia na dzień.

Szczególnie bliski jest mi temat zdrowia kobiet po 40. roku życia oraz okresu okołomenopauzalnego. To czas ogromnych zmian; fizjologicznych, hormonalnych, metabolicznych, ale również emocjonalnych i społecznych. Sama jestem na tym etapie życia i dzięki temu jeszcze lepiej rozumiem doświadczenia wielu moich klientek. Wiem, jak wiele pytań i niepewności może pojawić się w tym okresie.

Chcę, aby moje klientki czuły się zaopiekowane i wspierane podczas całej naszej współpracy. Kobieta w tym okresie nie potrzebuje kolejnej presji, aby „naprawić swoje ciało”. Potrzebuje przede wszystkim zrozumienia własnego organizmu, rzetelnej i uporządkowanej wiedzy, akceptacji i empatycznego wsparcia.

  1. Mówisz, że przyszłość medycyny to właśnie medycyna funkcjonalna. Dlaczego tak uważasz?

Medycyna funkcjonalna jest podejściem, które stara się patrzeć na człowieka całościowo i szukać nie tylko odpowiedzi na pytanie „co się dzieje?”, ale przede wszystkim „dlaczego to się dzieje?”. Koncentruje się na identyfikowaniu przyczyn i mechanizmów leżących u podłoża problemów zdrowotnych, czyli na tzw. „root causes”.

Nie oznacza to oczywiście, że medycyna akademicka jest zła czy niewystarczająca. Wręcz przeciwnie, jest niezwykle ważną dziedziną nauki, która rozwija się bardzo dynamicznie, dysponuje zaawansowaną diagnostyką, nowoczesnymi technologiami i skutecznymi metodami leczenia. Jest absolutnie niezastąpiona w stanach ostrych, chirurgii, ratowaniu życia czy leczeniu wielu poważnych chorób.

Problem pojawia się przede wszystkim wtedy, gdy próbujemy tym samym modelem odpowiadać na złożone problemy przewlekłe. W klasycznym modelu medycznym bardzo często koncentrujemy się na konkretnym objawie, narządzie, parametrze laboratoryjnym czy rozpoznanej jednostce chorobowej. To jest potrzebne, ale czasami niewystarczające.

Możemy przecież obniżyć ciśnienie, poziom glukozy czy cholesterol za pomocą odpowiedniego leczenia, ale warto jednocześnie zadać pytanie: dlaczego organizm znalazł się w tym miejscu? Co doprowadziło do rozwoju problemu? Co możemy zrobić, aby poprawić ogólny stan zdrowia, a nie tylko kontrolować jeden parametr?

I właśnie tutaj widzę ogromną przestrzeń dla medycyny funkcjonalnej.

  1. To jak w takim razie należy wykorzystać medycynę funkcjonalną we współczesnym modelu opieki zdrowotnej?

Przede wszystkim musimy zrozumieć, że choroba przewlekła nie pojawia się z dnia na dzień.

Nie jest tak, że w niedzielę jesteś zdrowa, a w poniedziałek rano budzisz się z cukrzycą typu 2. Zanim pojawi się diagnoza, często przez wiele lat zachodzą w organizmie procesy, które stopniowo prowadzą do zaburzeń metabolicznych i ostatecznie do choroby.

Organizm wcześniej wysyła różne sygnały: pogarsza się jakość snu, pojawia się przewlekłe zmęczenie, wzrasta masa ciała, pogarsza się tolerancja wysiłku, pojawiają się zaburzenia glikemii czy ciśnienia. Bardzo często przez długi czas je ignorujemy.

Oczywiście, kiedy choroba już się pojawi, leczenie farmakologiczne może być konieczne i niezwykle ważne. I bardzo dobrze, że współczesna medycyna dysponuje lekami, które pozwalają skutecznie kontrolować wiele chorób i chronić pacjentów przed ich powikłaniami.

Ale lek nie powinien automatycznie oznaczać końca procesu leczenia.

Jeżeli pacjent zaczyna przyjmować leki, ale jednocześnie nie zmienia tych elementów stylu życia, które przyczyniły się do rozwoju problemu, to rozwiązujemy tylko część układanki. Wyniki mogą się poprawić, ale nadal pozostaje pytanie o kondycję całego organizmu.

I właśnie tutaj potrzebujemy podejścia funkcjonalnego: spojrzenia na odżywianie, aktywność fizyczną, sen, rytm dobowy, stres, regenerację, relacje, środowisko i codzienne nawyki. Nie chodzi o przeciwstawianie leków zmianie stylu życia. Chodzi o połączenie obu tych elementów. W przypadku chorób przewlekłych potrzebujemy zarówno kompetencji lekarza, jak i odpowiedniego wsparcia pacjenta w procesie zmiany.

Lekarz ma swoje kompetencje: diagnozuje, interpretuje wyniki, prowadzi leczenie farmakologiczne, wykonuje procedury i zabiegi. Natomiast lekarz nie zawsze ma czas i przestrzeń, aby przez wiele tygodni czy miesięcy towarzyszyć pacjentowi w zmianie codziennych zachowań.

I właśnie tutaj ogromną rolę może odegrać coach zdrowia medycyny funkcjonalnej. Coach nie zastępuje lekarza. Nie diagnozuje i nie przepisuje leków. Pomaga natomiast pacjentowi przełożyć zalecenia dotyczące stylu życia na konkretne, możliwe do wdrożenia działania i przede wszystkim utrzymać je w czasie. Coach po prostu pomaga połączyć kropki i wspiera w procesie zmian behawioralnych.

To powinien być po prostu model współpracy, a nie rywalizacji.

  1. Czy uważasz, że lekarze nie są otwarci na medycynę funkcjonalną?

Nie. Absolutnie nie uważam, że lekarze są zamknięci na medycynę funkcjonalną.

Szczególnie młodsze pokolenie lekarzy coraz częściej dostrzega, że bez zmiany stylu życia trudno mówić o trwałej poprawie zdrowia. Wielu lekarzy doskonale zdaje sobie sprawę, że farmakoterapia jest tylko jednym z elementów całego procesu.

Spójrzmy jednak na realia ich pracy.

Przychodzi pacjent do kardiologa. Ma nadciśnienie, otyłość, bardzo niską tolerancję na wysiłek, problemy ze snem i ogromny poziom stresu. Do tego dochodzą inne problemy zdrowotne.

Co lekarz może zrobić podczas kilkunastominutowej wizyty?

On musi przede wszystkim zająć się tym, co jest w danym momencie najpilniejsze, czyli gaszeniem „pożarów”: postawić diagnozę, ocenić ryzyko, dobrać leczenie, przeanalizować wyniki, wystawić receptę i dokumentację. Za drzwiami czekają kolejni pacjenci. Lekarz może oczywiście powiedzieć: „Proszę zmienić dietę, więcej się ruszać, lepiej spać i ograniczyć stres”. Tylko, że to zazwyczaj nie wystarczy.

Bo zmiana stylu życia nie polega na otrzymaniu listy zaleceń.

To proces. Czasami bardzo trudny. Pacjent musi zastanowić się, co konkretnie może zmienić, od czego zacząć, jakie ma bariery, co będzie dla niego realne, jak zbudować nowe nawyki i jak poradzić sobie z momentami, w których wracają stare zachowania.

I właśnie na tym polega przestrzeń do współpracy lekarza z coachem zdrowia.

To nie jest odbieranie lekarzowi jego roli. Wręcz przeciwnie, to uzupełnienie systemu o kompetencje, których współczesna opieka zdrowotna bardzo potrzebuje.

  1. Czyli problemem nie są lekarze, ale system?

W dużej mierze tak.

Lekarze również funkcjonują w systemie, który narzuca określone procedury, ograniczenia czasowe i sposób organizacji pracy. Nie możemy oczekiwać, że jedna osoba będzie jednocześnie diagnostą, farmakologiem, edukatorem, psychologiem i coachem zmiany zachowania.

Dlatego uważam, że przyszłość opieki zdrowotnej powinna zmierzać w kierunku integracji różnych kompetencji. Medycyna akademicka i medycyna funkcjonalna nie powinny ze sobą konkurować. Powinny się uzupełniać.

Potrzebujemy świetnych lekarzy, nowoczesnej diagnostyki, farmakoterapii i zaawansowanych procedur medycznych. Ale jednocześnie potrzebujemy znacznie większego nacisku na profilaktykę, edukację zdrowotną, zmianę zachowań i budowanie odpowiedzialności za własne zdrowie. Jeżeli będziemy przede wszystkim reagować na chorobę, zamiast wcześniej inwestować w zdrowie, system będzie coraz bardziej obciążony.

I jest jeszcze jedna rzecz, która jest dla mnie niezwykle ważna: odpowiedzialność za zdrowie. Lekarz może nam pomóc, ale nie może przeżyć za nas naszego życia.

To my każdego dnia podejmujemy setki decyzji dotyczących tego, co jemy, ile się ruszamy, jak śpimy, jak odpoczywamy i jak funkcjonujemy w stresie. Zdrowie nie jest jednorazowym projektem. To proces, o który trzeba dbać przez całe życie.

  1. Skoro brakuje w naszym kraju lekarzy, to skąd wziąć specjalistów od medycyny funkcjonalnej?

I tutaj rzeczywiście mamy ogromne wyzwanie.

Specjalistów odpowiednio przygotowanych do pracy w tym obszarze jest w Polsce wciąż niewielu. Sama ukończyłam program Functional Medicine Coaching Academy, który jest jednym z najbardziej kompleksowych programów kształcenia w zakresie functional medicine health coachingu. Polaków, którzy ukończyli ten program, nadal jest bardzo niewielu, a większość z nich pracuje poza granicami kraju.

Na szczęście coraz więcej lekarzy interesuje się medycyną funkcjonalną i zdobywa dodatkowe kompetencje w tym zakresie. To bardzo dobry kierunek. Jednocześnie potrzebujemy być czujni na coś, co zawsze pojawia się wtedy, kiedy dana dziedzina zaczyna zyskiwać popularność.

Medycyna funkcjonalna staje się modnym hasłem. A kiedy coś staje się modne, pojawia się również marketing, który czasami nie ma wiele wspólnego z rzeczywistymi kompetencjami. Dlatego zawsze powinniśmy sprawdzać kwalifikacje osoby, z którą chcemy pracować.

Czerwone światełko powinno się zapalić, kiedy ktoś oferuje gotowe rozwiązania. Medycyna funkcjonalna nie oferuje jednej uniwersalnej recepty dla każdego. Nie ma jednego protokołu, który można zastosować u stu osób tylko dlatego, że mają podobne objawy. Możemy mieć sto osób z tym samym rozpoznaniem czy podobnymi dolegliwościami, a przyczyny ich problemów mogą być zupełnie różne.

Medycyna funkcjonalna nie powinna być również utożsamiana z „cudownymi terapiami”, suplementami czy gotowymi protokołami z internetu.

Jej wartością jest właśnie odejście od myślenia schematycznego.

  1. Gdzie jeszcze powinno się więc zapalić czerwone światło?

Przede wszystkim wtedy, kiedy ktoś oferuje gotowe rozwiązania dla wszystkich. Mówi:

„Masz ten objaw, weź ten suplement”

„Masz insulinooporność, zastosuj ten protokół”

„Masz problemy hormonalne, zrób to”

To nie jest podejście, z którym utożsamiam medycynę funkcjonalną. To jest zupełnie sprzeczne z jej filozofią. Co więcej, medycyna funkcjonalna nie powinna być przeciwstawiana medycynie akademickiej. Ona nie jest jej alternatywą; jest jej uzupełnieniem. Medycyna funkcjonalna jest ściśle oparta na dowodach naukowych.

A to jest bardzo istotne. Można spojrzeć na człowieka holistycznie i jednocześnie opierać się na wiedzy naukowej. Można korzystać z osiągnięć współczesnej medycyny, a jednocześnie szukać przyczyn problemów zdrowotnych i pracować nad stylem życia.

Dla mnie te dwa światy nie muszą się wykluczać.

Najlepszy model to taki, w którym wykorzystujemy mocne strony każdego z nich.

  1. Jaki widzisz największy problem w propagowaniu medycyny funkcjonalnej? Z jakimi przeciwnościami mierzysz się w swojej praktyce?

Pierwszym problemem jest brak zaufania, zarówno ze strony części środowiska medycznego, jak i pacjentów. I jestem w stanie zrozumieć, skąd się to bierze. Rynek bardzo szybko się rozwija, a wraz z nim pojawia się wiele osób, które używają określenia „funkcjonalny”, mimo że nie posiadają w tym kierunku odpowiednich kwalifikacji. Dlatego potrzebujemy czasu, edukacji i przede wszystkim wysokich standardów zawodowych.

Drugim problemem jest oczekiwanie pacjentów na szybkie rozwiązania. Współczesny człowiek jest przyzwyczajony do tego, że problem można rozwiązać jednym kliknięciem. Chcemy szybkiej diagnozy, szybkiego rozwiązania i szybkiego efektu. Tymczasem zdrowie tak nie działa. Jeżeli problemy zdrowotne rozwijały się przez wiele lat, trudno oczekiwać, że znikną po jednej konsultacji.

Zdrowie to nie sprint. To maraton. To często setki małych decyzji podejmowanych każdego dnia.

Trzecim problemem jest mylenie medycyny funkcjonalnej z medycyną alternatywną. Dla mnie to bardzo ważne rozróżnienie. Medycyna funkcjonalna jest podejściem całościowym, patrzy na człowieka jako na system wzajemnie powiązanych elementów, a nie wyłącznie przez pryzmat jednego organu czy jednego wyniku. I to powinniśmy zapamiętać z dzisiejszej lekcji😉

Powtarzam, nie oznacza to odrzucenia medycyny akademickiej. Wręcz przeciwnie. Uważam, że powinniśmy korzystać z tego, co najlepsze w różnych dziedzinach, pod warunkiem, że opieramy się na rzetelnej wiedzy i jasno określonych kompetencjach.

  1. A jak widzisz w tym wszystkim rolę sztucznej inteligencji?

AI może być zarówno zagrożeniem, jak i narzędziem edukacyjnym ułatwiającym dostęp do informacji. Ale właśnie dlatego musimy nauczyć się korzystać z niej odpowiedzialnie.

Mam pewną obawę, że człowiek zaczyna traktować sztuczną inteligencję jak lekarza, diagnostę czy terapeutę. AI może pomóc nam znaleźć informacje, uporządkować wiedzę czy przygotować pytania do lekarza. Nie powinna jednak zastępować profesjonalnej diagnostyki i indywidualnej opieki.

Problem polega również na tym, że ludzie coraz częściej szukają natychmiastowych odpowiedzi. A zdrowie wymaga czasu, kontekstu i indywidualnego podejścia. Nie wszystko da się sprowadzić do jednego wyniku badania, jednego objawu czy jednej odpowiedzi wygenerowanej przez algorytm.

  1. Co jest dla Ciebie najważniejsze w Twojej pracy?

W mojej pracy najważniejsza jest dla mnie relacja z klientem oparta na szacunku i zaufaniu. Zależy mi na tym, aby klient czuł się bezpiecznie, miał poczucie, że został naprawdę wysłuchany i że jego doświadczenia są ważne. Chcę pomagać swoim podopiecznym lepiej rozumieć własne ciało, odzyskiwać poczucie sprawczości i tworzyć styl życia, który wspiera ich zdrowie, zamiast być kolejnym źródłem presji.

Mam poczucie, że wiele osób wciąż szuka przede wszystkim szybkiego rozwiązania. Kiedy coś boli, chcemy natychmiast pozbyć się objawu. Szukamy kolejnego specjalisty, kolejnego suplementu czy kolejnego rozwiązania. Tymczasem warto zatrzymać się i zadać sobie pytanie: dlaczego ten problem w ogóle się pojawił? Co próbuje powiedzieć mi mój organizm? Co mogę zmienić w swoim codziennym funkcjonowaniu?

To właśnie jest dla mnie istotą podejścia funkcjonalnego, nie zatrzymywać się wyłącznie na objawie, ale próbować zrozumieć szerszy kontekst. Jeżeli chcemy coś zmienić, często potrzebujemy dotrzeć głębiej, do źródeł problemu i czynników związanych ze stylem życia.

Zdrowie wymaga zaangażowania. Żaden coach, lekarz ani terapeuta nie może wykonać tej pracy za nas.

  1. A co wyróżnia dobrego Functional Medicine Health Coacha?

Przede wszystkim umiejętność aktywnego słuchania.

Dobry coach zdrowia nie przychodzi do klienta z gotową odpowiedzią. Przychodzi z ciekawością. Słucha nie tylko tego, co klient mówi, ale również stara się zrozumieć jego perspektywę, potrzeby, wartości, obawy, doświadczenia i historię. Potrafi też wyczytać z jego mowy ciała, z jego energii, potrafi spojrzeć na niego w sposób empatyczny, holistyczny, bez ocen i bez generowania presji.

Każdy człowiek jest inny. Każdy ma inną historię, inne potrzeby i inne zasoby. Dlatego trudno oczekiwać, że jeden sposób działania będzie skuteczny dla wszystkich.

Właśnie dlatego podstawą dobrego coachingu są między innymi aktywne słuchanie, empatia, trafne odzwierciedlenia oraz umiejętność zadawania otwartych i pogłębiających pytań.

To właśnie pytania często pozwalają klientowi samemu zobaczyć coś, czego wcześniej nie dostrzegał. Bardzo ważna jest również autonomia klienta. To nie coach ma być osobą odpowiedzialną za zmianę. To klient powinien odkryć własne powody do działania i sam zdecydować, jaki krok chce podjąć.

  1. Jaka jesteś prywatnie?

Prywatnie jestem mamą trójki dzieci i kobietą, która, podobnie jak wiele innych kobiet, każdego dnia uczy się równowagi między obowiązkami, pracą i dbaniem o siebie.

Przechodzę przez okres perimenopauzy i uczę się z nim zaprzyjaźniać. Na co dzień doświadczam wielu wyzwań, które dotyczą milionów innych kobiet.

Staram się prowadzić zdrowy i świadomy styl życia, ale jednocześnie jestem po prostu człowiekiem. Mam swoje słabości, gorsze dni i momenty, w których nie wszystko udaje mi się zrobić tak, jakbym chciała. Nie jestem ani perfekcyjna w tym, co robię, ani nawet nie staram się być. Obserwuję kompulsywne zachowania u swoich podopiecznych, które prowadzą do różnych zaburzeń. Między innymi zbytnie fiksowanie się na sporcie czy zdrowej diecie i uważam, że nie powinno to być celem życia.

Zawsze powtarzam: nie chodzi o perfekcję, ale o konsekwencję.

Wracając do mnie, na co dzień staram się żyć w zgodzie ze swoim organizmem i świadomie dbam o zdrowie. Jest w moim życiu regularna aktywność fizyczna, odżywcza dieta, wyregulowany rytm dobowy i czas na regenerację. Nie piję alkoholu i przykładam dużą wagę do codziennych wyborów, które wspierają moje zdrowie.

Jednocześnie nie wierzę w perfekcjonizm. Bliska jest mi zasada 90/10, dlatego 90% moich codziennych wyborów to świadome działania na rzecz zdrowia, a 10% zostawiam na spontaniczność, przyjemność i słuchanie własnego ciała. To może być ciepła drożdżówka do kawy, kieliszek wina raz na jakiś czas czy rezygnacja z treningu, kiedy czuję, że moje mięśnie potrzebują odpoczynku.

Ogromne znaczenie mają dla mnie małe, codzienne rytuały, które pomagają mi zachować równowagę. Jednym z najważniejszych jest codzienny spacer w lesie, to coś, z czego naprawdę trudno byłoby mi zrezygnować.

Im jestem starsza, tym bardziej przekonuję się, że dbanie o siebie nie polega na robieniu wszystkiego idealnie. Chodzi raczej o poznanie siebie, słuchanie swojego organizmu i znalezienie własnego sposobu na zdrowie. O małe, proste nawyki, które powtarzane każdego dnia stają się naturalną częścią życia. Bo to właśnie regularność, a nie perfekcja, buduje zdrowie na lata.

Kocham podróże, zarówno te dalekie, które pozwalają odkrywać nowe miejsca i kultury, jak i te bliskie: ukryte w dobrych książkach, inspirujących spotkaniach z ludźmi czy nowych smakach na talerzu.

Być może właśnie dlatego moja filozofia pracy jest tak mocno związana z naturą, uważnością i poszukiwaniem równowagi. Bo zdrowie to dla mnie nie tylko brak choroby. To możliwość życia w zgodzie ze swoim ciałem, swoimi wartościami i tym, co naprawdę jest dla nas ważne.

  1. Jakie osoby mogą się do Ciebie zgłosić po pomoc?

Tak naprawdę każdy, kto chce bardziej świadomie zadbać o swoje zdrowie i lepiej zrozumieć potrzeby swojego organizmu.

Zapraszam osoby, które chcą wprowadzić zdrowe nawyki, ale nie wiedzą, od czego zacząć, mają trudności z motywacją albo mimo wielu prób nie potrafią utrzymać zmian na dłużej. Często nie brakuje im wiedzy. Problemem jest jednak przełożenie tej wiedzy na codzienne życie.

Pracuję również z osobami, które mają już określone problemy zdrowotne, ale szukają wsparcia w poprawie swojego funkcjonowania oraz jakości życia. W takich sytuacjach coaching nie zastępuje leczenia ani opieki lekarskiej, ale może być ważnym elementem wspierającym zmianę stylu życia oraz realizację zaleceń specjalistów.

Zgłaszają się do mnie również osoby, które chcą schudnąć lub zdrowo przybrać na wadze, poprawić sposób odżywiania, odzyskać energię, lepiej spać czy po prostu poczuć się lepiej we własnym ciele.

Szczególną grupą są dla mnie kobiety, które przechodzą przez ważne etapy życia, między innymi okres okołomenopauzalny i menopauzę. To czas wielu zmian, który może być trudny i dezorientujący. Pojawiają się zmęczenie, brak energii, zmiany masy ciała, problemy ze snem, wahania nastroju, wybuchy złości czy poczucie, że ciało zaczyna funkcjonować inaczej niż wcześniej. Wiele kobiet jest przytłoczonych ogromną ilością informacji dotyczących ich zdrowia. Z jednej strony słyszą, co powinny jeść, jak ćwiczyć, jakie suplementy stosować i jak spać, ale z drugiej często otrzymują sprzeczne komunikaty. W efekcie zamiast większej świadomości pojawiają się chaos i poczucie zagubienia.

I właśnie wtedy coaching może być szczególnie pomocny.

Pomagam uporządkować te wszystkie „kropki”, spojrzeć na zdrowie szerzej, wybrać to, co w danym momencie jest naprawdę ważne i przełożyć wiedzę na konkretne, możliwe do wprowadzenia zmiany.

Nie chodzi o to, żeby zrobić wszystko naraz. Chodzi o to, żeby znaleźć właściwy punkt wyjścia, realny pierwszy krok i sposób działania dopasowany do konkretnej osoby, jej życia, możliwości i potrzeb.

Bo zdrowie nie jest projektem, który realizujemy według idealnego planu.

To proces, w którym uczymy się coraz lepiej rozumieć siebie i podejmować decyzje, które nam służą.

To proces, nie projekt.
To maraton, nie sprint.

  1. Na koniec powiedz mi, jakie masz przesłanie do słuchaczy? Co chciałabyś, aby wybrzmiało dziś najmocniej?

Myślę, że o samej medycynie funkcjonalnej powiedziałam już bardzo dużo. Ale ten temat jest tak szeroki, że właściwie trudno go wyczerpać. Jeśli ktoś chce dowiedzieć się więcej, ma konkretne pytania albo zastanawia się, czy takie podejście może być dla niego pomocne – zawsze zachęcam do rozmowy.

Chciałabym jednak podkreślić jedną rzecz.

Praca coacha zdrowia medycyny funkcjonalnej jest przede wszystkim pracą z drugim człowiekiem.

To nie jest gotowy protokół, lista suplementów ani kilka wskazówek zamieszczonych w mediach społecznościowych.

To rozmowa. Relacja. Uważne słuchanie. Poznanie człowieka, jego historii, stylu życia, możliwości, ograniczeń i celów. A przede wszystkim, towarzyszenie mu w procesie zmiany. Dlatego nie wierzę w leczenie ludzi za pomocą rolek na Instagramie.

Media społecznościowe mogą być świetnym miejscem do edukacji. Możemy tam przekazywać wiedzę, inspirować, zwiększać świadomość i pokazywać ludziom, że mają wpływ na swoje zdrowie. Ale nie możemy udawać, że jeden filmik rozwiąże czyjś problem zdrowotny.

Nie odpowiadam więc na pytania w rodzaju: „Co poleca Pani na refluks”?, „Jakie suplementy mam brać na insulinooporność”? Albo „Czy mogę przesłać wyniki badań, żeby Pani zerknęła”?.

Nie dlatego, że nie chcę pomagać. Wręcz przeciwnie. Dlatego, że chcę pomagać odpowiedzialnie.

Jeżeli naprawdę zależy Ci na zdrowiu, potrzebujesz czegoś więcej niż pojedynczej porady z internetu. Potrzebujesz czasu, zaangażowania i gotowości do przyjrzenia się temu, co dzieje się w Twoim życiu. A czasami również odwagi, żeby przyznać: „Moje dotychczasowe nawyki mi nie służą. Chcę coś zmienić”. I właśnie w tym procesie chcę być obok człowieka. Nie jako ktoś, kto mówi mu, jak ma żyć.

Ale jako przewodnik, partner i osoba, która pomaga mu znaleźć własną drogę do lepszego zdrowia.

Bo zdrowia nie buduje się jednym idealnym dniem.

Buduje się je każdego dnia, małymi decyzjami, małymi krokami i konsekwencją.

I właśnie dlatego wierzę, że przyszłość należy nie do jednej konkretnej dziedziny medycyny, ale do współpracy, integracji i powrotu do myślenia o człowieku jako o całości.

Serdecznie zapraszam na mój profil Functional Medicine Health Coacha na oficjalnej stronie FMCA. Znajdziesz tam moje portfolio zawodowe, informacje o moim doświadczeniu i kwalifikacjach, a także dowiesz się więcej o podejściu medycyny funkcjonalnej i coachingu zdrowotnym.

Anna Hirsch-Nowak – Health Coach – Coaching

Anna Hirsch-Nowak – UKIHCA – Registered Health Coach

Odśwież swoje ciało i duszę

„Przyczynowe leczenie oraz głębokie uzdrowienie wymagają od nas odpowiedzialności za nasze życie i zdrowie. W parze z tym podejściem idzie postawa pełna miłości i szacunku dla swojego ciała”

-Dr Preeti Agrawal

Holistic Wellness Coach